Marketing to nie tylko kreacja.
To proces, który musi się spinać.
Przez lata siedziałem po tej samej stronie stołu, co Ty.
Zarządzałem budżetami, rozliczałem agencje i raportowałem wyniki do Zarządów i korporacyjnych partnerów.
Wiem, jak irytujące jest przepalanie budżetu na działania, które „ładnie wyglądają”, ale nie sprzedają.
Moja ścieżka nie jest typowa.
Zanim zacząłem układać strategie dla marek wnętrzarskich i technologicznych, zarządzałem komunikacją wielkich projektów CSR we współpracy z gigantami takimi jak bp czy TK Maxx.
Tam nauczyłem się jednego: w marketingu nie ma miejsca na „wydaje mi się”. Liczą się dowiezione wyniki, transparentność i twarde dane.